piątek, 18 maja 2012

Ekstaza wg Berniniego

„Zobaczyłam tuż przy sobie po lewej stronie anioła, zupełnie cielesną postać, jaka zwykle w mych widzeniach się nie ukazywała (…). Anioł (…) bardzo piękny, (…) musiał należeć do tych aniołów, którzy są całkiem rozpromienieni żarem miłości boskiej; (…). Widziałam w ręku anioła Serafa długi złoty grot i zdawało mi się, jakoby go utopił po kilka razy w moim sercu, tak że czułam, jak żelazo przeszywało mi wnętrzności. A gdy je wyciągnął, zabrał serce moje i pozostawił mnie całkiem płomieniejącą miłością do Boga”. - zanotowała święta Teresa z Avila szczegóły swojego ekstatycznego przeżycia.
Kilkadziesiąt lat później genialny rzeźbiarz Giovanni Lorenzo Bernini na prośbę kardynała Cornaro wykuwa w białym marmurze grupę rzeźb ilustrującą mistyczne doświadczenie Teresy. Umieszcza ją w złocistej scenerii kaplicy Cornaro, w kościele Santa Maria della Vittoria, w Rzymie. Rozświetla światłem z niedużego okna skierowanym na twarz świętej. Pobożni mieszkańcy Rzymu mogą umacniać swoją wiarę wpatrując się z atencją w niezwykłe dzieło.

Bernini, Ekstaza św. Teresy

Ekstazę św. Teresy znajdziemy we wszystkich szkolnych podręcznikach, w których pojawia się słowo barok. Mam podejrzenie graniczące z pewnością, że fotę umieszcza się tam jako swoistą szczepionkę, która ma uodpornić młodych ludzi na perwersyjność w sztuce. Kilka lat później trudno byłoby im przejść obojętnie wobec wizerunku bezwolnie leżącej świętej, z przymkniętymi oczami, rozchylonymi ustami, czekającej na wszechogarniające spotkanie z miłością.

Bernini, Ekstaza św. Teresy, 
zbliżenie na twarz

Zadziwiająca jest też postawa urodziwego anioła. Patrzy łagodnie, uśmiecha się delikatnie, rozchyla pofałdowaną suknię świętej i... spokojnie mierzy grotem w serce, przeciąga chwilę w nieskończoność...

Bernini, Ekstaza św. Teresy, anioł

W dziele Berniniego spokój i namiętność, mistycyzm i cielesność, ból i przyjemność, śmierć i miłość są jak dwie strony tej samej karty, na której Teresa opisała swoją ekstazę. 

Akademicy analizujący je od stuleci podkreślają, że w pełni docenić pracę mogą  ci spośród wiernych, którzy znając kontekst kulturowy (przypomnijmy kontrreformacja, wzrost zainteresowania mistycyzmem), odnajdą w nim również elementy scholastyki i że błędem jest sprowadzanie go jedynie do tego, co widać, bo znaczenie podstawowe ma to, czy głowa Teresy zwrócona jest w stronę prawą, czy w lewą.

A co Waszym zdaniem, przedstawia dzieło niżej? Tylko nie trywializujcie, proszę.




Bernini, Błogosławiona Ludovica Albertoni

2 komentarze:

  1. bez nadmiernego trywializowania powiedzieć można tylko tyle: "błogosławiony" znaczy "szczęśliwy" :P

    OdpowiedzUsuń